HolandiaZostały trzy dni do mojego urlopu, a ja wciąż nie miałam planów na to, jak spędzić ten czas. Wizja dwóch tygodni spędzonych przed telewizorem wpędzała mnie w depresyjny nastrój. Na szczęście właśnie wtedy zadzwoniła moja przyjaciółka z propozycją przyjazdu do niej. Niewiele się zastanawiając, wsiadłam do samochodu i tak rozpoczęła się jedna z najciekawszych podróży mojego życia. Holandia kojarzy się większości z nas z krainą serów i wiatraków. O ile to pierwsze skojarzenie jest jak najbardziej prawidłowe, gdyż w Holandii udało mi się skosztować jednego z najlepszych serów, jakie jadłam w swoim życiu, o tyle z wiatrakami był pewien problem. Przez cały pobyt w Holandii udało mi się zobaczyć jedynie kilka z nich. Braki te z nawiązką zrekompensowały mi pola pełne kwitnących tulipanów.

Na pamiątkę przywiozłam sobie kilkanaście torebek z cebulami różnych odmian tych pięknych kwiatów.

Tylko w Holandii udało mi się kupić czarne tulipany! Każdy miłośnik kwiatów powinien skorzystać z takiej okazji. Kolejny widok, który na długo zapadł mi w pamięć to ulice pełne rowerów. Holandia to raj dla rowerzystów. Tylko tam znajdziemy kilkupiętrowe parkingi dla rowerów i ogromne stojaki dla nich przed każdym sklepem czy instytucją. Co ważne, żaden z tych rowerów nie był z jakikolwiek sposób zabezpieczony przed kradzieżą. W Holandii takowe się po prostu nie zdarzają.

Jakże miła odmiana od polskich realiów! Na pochwałę zasługuje też tamtejsza komunikacja miejska, którą sprawnie i bezproblemowo poruszałam się po całym mieście. Cała wycieczka wywarła na mnie tak pozytywne wrażenie, że od tej pory nie waham się przed żadną propozycją spontanicznego wyjazdu.

Tagi: , , , , ,