Jako że moją pasją jest narciarstwo, co roku w czasie ferii zimowych planuję chociaż krótki wypad w góry. Nie zraża mnie nawet fakt, że aby tam dotrzeć muszę przejechać prawie całą Polskę. Pokonując tą trasę co roku, przyzwyczaiłam się do mijanych widoków i miast. W tym roku, w ramach małej odmiany postanowiłam wyjechać wcześniej i spędzić trochę czasu w Częstochowie. Mimo iż tak często mijałam to miasto, nigdy nie zatrzymałam się tam najdłużej. Stwierdziłam, że najwyższy czas to zmienić i muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Największe wrażenie wywarł na mnie klasztor na Jasnej Górze. Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, który pierwszy raz widziałam na żywo na długo zapadł mi w pamięć.
Szczęśliwym trafem udało mi się również wysłuchać koncertu organowego, wykonywanego przez jednego z najlepszych organistów w Polsce. Jedynym minusem, który jednak dość skutecznie utrudniał zwiedzanie były tłumy turystów, które przyjechały tam w tym samym celu, co ja. Szukając wytchnienia, wybrałam się na spacer po jasnogórskich parkach, gdzie nabrałam sił do dalszego zwiedzania. W czasie mojego krótkiego pobytu w Częstochowie zauważyłam, że słynna Jasna Góra to nie jedyne miejsce warte uwagi w całym mieście.
Udało mi się odwiedzić również Muzeum Historii Kolei i Muzeum Produkcji Zapałek. Jako że nie jestem miłośniczką kolei, znacznie lepiej wspominam wizytę w tym drugim muzeum. Na niewielkiej powierzchni zgromadzono tam wiele ciekawych eksponatów, jednak najbardziej spodobała mi się fabryka, w której mogłam obserwować, jak przebiega proces produkcji zapałek, od wycinania patyczków począwszy na pakowaniu gotowych zapałek skończywszy.
Tagi: atrakcje turystyczne, Częstochowa, jasna Góra, muzeum zapałek